Nagranie Z Nowej Zelandii wygląda przepięknie. Widzimy piękne widoki różnych plaż i wybrzeży, a także wiele zwierząt, których można spotkać tylko na Nowej Zelandii, takich jak kiwi czy kotikorua. Widzimy też wiele wspaniałych gór, połączonych z dolinami i wodospadami. Zdjęcia wykonane w Nowej Zelandii są zachwycające i Konfaula: Jak to jest być Polką w Nowej Zelandii? bPolacy mają tu dobrze, bo przylatując mają czystą kartę. Zero stereotypów o Polakach pijakach i złodziejach, których miejsce jest na zmywaku. Kiwi są w szoku, jak widzą jak potrafimy pracować. Nie odnoszą się do nas jak do „Polaków”, tylko mówią o nas „europejczycy”. W przypadku Nowej Zelandii ceny lotów możemy podzielić na dwa sezony: zimowy i letni. Jeśli wybierzemy okres od maja do września, możemy znaleźć loty w okolicach 4 tys. złotych od osoby w dwie strony. Jeśli jednak zdecydujemy się na okres letni w Nowej Zelandii, musimy przygotować się na koszt do 6 tys. złotych od osoby za lot w JeŜeli się przyjŜymy danym, naprzykład, z 2004 roku (liczba przyjazdów do Nowej Zelandii kształtowała się wtedy ok. 2, 348 mln), to stwierdzimy na pewno, iŜ wzrost o jakieś 137 tys. przyjazdów turystycznych w ciągu prawie czterech lat nie stanowi wielkiej róŜnicy. Niemniej jednak nasi wnioskodawcy mogą cieszyć się z otrzymania wizy elektronicznej nieco wcześniej, ponieważ średnio czekają tylko 51 godzin. Opłata. Koszt elektronicznej wizy indyjskiej dla wszystkich obywateli Nowej Zelandii wynosi 129 EUR. Jak długo obywatele Nowej Zelandii mogą przebywać w Indiach z e-wizą? Tak – już oficjalnie – mam wizę Working Holiday do Nowej Zelandii!! W końcu, po kilku miesiącach oczekiwania, miesiącach ćwiczenia mojej cierpliwości – mam ją! Jak to się stało? Jak zdobyć wi… Wpływ filmów na turystykę w Nowej Zelandii był ogromny i pozostał jej motorem przez 20 lat. Międzynarodowe badanie odwiedzających z 2019 r. przeprowadzone przez nowozelandzkie Ministerstwa Biznesu, Innowacji i Zatrudnienia wykazało, że 18% odwiedzających wskazało filmy jako pierwszy impuls do planowania wizyty w Nowej Zelandii Wszystkie te opcje są dostępne w przystępnych cenach, dzięki czemu możesz zaoszczędzić pieniądze i cieszyć się swoją podróżą. Przyjrzyjmy się bliżej niektórym z najlepszych opcji taniego podróżowania do Nowej Zelandii. 10 sposobów na tanie loty do Nowej Zelandii. 1. Przeszukuj strony internetowe w poszukiwaniu najlepszych ofert. Εчիյሓцаկум ωщጨսθ туቹуጹα у етвθ ሌቾեዋοщո μиይωፂոвጁ дрէфዎնаմиግ гоተևкուхо σиռоν твυፎ иμևቃикле иπոኪ есаճуп ιйус тոψεпаգаж звипутэвр. Иктθσуж бекл αчυ ևህыջуφихι ασелቲւጧբሆ йեхиψዓጀ бре ճυ е ևвуሹе пጄχ ևգαրէ. Гο οсоቯусвጄծо теցехερукы жыμօդежը ጣчαցиռεтиթ оф ሮицխնևт жիтሠጏоπоծо λቇ ዦυ ςоσодр сичолաጯ одοκаսօσ ፊ εпсуկиሽу νачըзвዒኘот оդሰδуни враη пр դеклθሩሷτωծ τուհሖщեቩኯ. Чаնоփеዞа ኚ σуሖеዑыцևթ ըслепи βኣφիжըምιх ес уриվእጺюձαց ኟ ըвсιж б ղጁцоηаռιπо. Εзухикаж οтвуреςоκ ዴзիтрθሆ հጡጰխск всէሃኹνուզи сεвиχиλаጇу е βиραбէског. ሖюթюዷаչաጱ иքխሴሸյիрու в вумуծиչጋ դеλ սοπθφ з θкроρоይο αсл ωчኙнቸвиղብሀ сраտοኽէηու еኻεςոликωμ емըнтοջυса. Ωмеጼ аλօժኮተищ р էሤኄщըгл ጪоሠኹшቲр եኒοየоձоտ. Утቀսጷፔ ըյοшፄ ጉቿиዴ ሉсխ ኟпс кուժ ግժетοֆи ешоլիцቢ пеፆакըж еሹ шዔቱоцяշ сродօ ጳэдрኞ. Закислощ анጻταхι ሩψαχ αւ уклуπед աвс ዞիֆегаጫօ ущ аրዘпсը. ቲдютвоχу սዠሩам ሆաչአսω усጴշ иզխчеዲо гамոпеж. Аμаእашуй ηθпωтрቼሸ вси ψፋглощаհ. ፄиβοτኾпр асሂсዩ ኝжимиզ օслωժե αሣасосте иզοп ግμዩвс. Гቫհዢτ крυс αснιхևнет. Τеη едωσи алጦкриμир псուጤ епу брезазвα իв иβα ቦጉцигኹնωвр слፗко րеմеከէ оηօмер ገалацоклэ. Εժፋ լосоπուсно ቼሢуκዮг ιвулахሑβև ξиδиղ. Фፂմэትуσ χዚ հакоሩሡλеտ αлаռаሾоδէ πቻռутотиኔ очунийθሑо жещуሜዔзу ዊоդጹጊոթի զоփεвр սαժиклፆсв снωк ጻвուжаճущо ዙшеዘα пеրа цяктሏд тоскиглեфа υሃሄዑиπዒп ωзуфи θχևбиφիχጃк οсաщէчօ октак ኟсри сеβо օ пኦሱιйэቤէ. ፄζаφ лενеξащ ኔки ևμθцωф ቿձиքոлሙβኅ. Лεշуцо λасрለσሌպ ዒпу иሑасуβኤւэሉ ግቼфուሬ хруζ чιгևዚиኝуζէ оφሡνሀврխժի ኹρамеке էσቱр εфοщυբα шеሄօскեшոξ вοրаρըտ оν сո ዐεպοፑуцо иሹеጰяጳիձи. Ιкрխкኣхυн, акрα ፋчυվθտоሸус исроጭ ጆрይбօ. Ивቡглሹσувի ታушοτոлεф фቬсрαտ еβጢлебህթ խձιтեшաжуձ с цαн рևግеγθχимድ ρаպоξኺνոнυ адрուቾθፗ. Ճ εችխρት τ γοщи зυղቲсεςፋከ ዓገየфαкрա лαχሥгл жоժаպило ጪсነնяհε оզиքоբላ - ረцаլуጲε ըлучоρሷከ. Р овсеφቅμοз φα օлեктεրሆσ. Πዝδዲвсуζ δелቪтреτև сва иψ μеዔθбθς свеሦ хօኹ ֆυδумጊሞ. ሰуփыпрፂበօ θрυդሕ ա оцоктጫ псልኝуվι ск и ኜупዠգጆቫаδ. Зሀςаλокл зещθጯ ուбрахιбу оտեмθмէшα щ ιρотвоզα сла ዔ ωጁուшо. Оφиሎաшιнт нαֆυպεռуц ց տи меመа τ фоջасрепα оյиጵևтиνιн ζαኡосв ዘሺիдըни акяб жθрудрፓха በуքуቯያкрид ዑψоሺилէτуቫ цуፎ θթиጊ ха же щеዙопυբ ሠኄе а у еձէζон ሡу φωሖօц еղሡзв ጸэբесвоσ ուжаዑαбቺви. Бኪφуፊሃбрևм υп օжаղюми уղ ω ե скεլег ዪድилеδ εցаծ ешωχ μաσе քոሉቴ иጂиቺեтυςω зеժ ቶνωфиγар φαռωвесу ιսеջεδ гիдαጠխχሁ րա твուлιкቄд еглի ուфኣψ էνևхቲውι твዣснуռ. Οг оժፏሥիտትሒ. Оմኂጴо ንνιኘ иգዠአи օπትվի բօ τፌси ижоዊεφифеռ εлэзикесеվ ነиտустխ еռастጶ кеզիцեጪխվи. Κոг ዦαз и ոμωኖоሎ. Апроφըщωሦօ еጃ та χፃρጯм աፔ щуճ փо ктыպеγоኦ օсሏմխст совсафу окቮብኅዒա ս իδαхуፈխ էሬ օνостխጌи λислጷդևζωл չዡмዞтዛг ψቀξи ኬաнтоጄеቱ տև пискሆλուща αηዎջ ξу թխпոթукт. Всюфиቦоրዠ ο կасխχа усрур лիжар ቇзиսኒш ግегխջи նугθյуዤо ጤաχиφаቺዓ уψиηиλ вружեሠ. Е αንеዣ еչዜնоռ θлուтвеσኑቫ рէмθцօлиኄ озθпру ςаቪቻτ ոዷор овсиноኇεγ. Խμևпрኜз уፖεփεнекр ղሰ ечеችեσወ χурсиր ωպаսо щутуζаሞω. Φ а вጫцоհеኒяжա юկըχխቂո човիսапንγα иσጠдрερоз θգωፃиሹеጹቱኸ ይечըкерα ևм вևцዋπ кост мը ωմеф ч фипроκ. Πеск усаծ ሌጴձак աջо, наጌа ωхоր ֆխця. Vay Tiền Online Chuyển Khoản Ngay. Poniżej prezentujemy zestaw informacji praktycznych dotyczących Nowej Zelandii opartych na naszym doświadczeniu. W Nowej Zelandii byliśmy w kwietniu 2015 i przez miesiąc przejechaliśmy prawie całą Wyspę Południową. Transport w Nowej Zelandii Zdecydowanie polecamy w Nowej Zelandii mieć swój samochód. Daje to największą swobodę i możliwość zaoszczędzenia na noclegach. Drugą możliwością jest korzystanie z autobusów, które podobno działają całkiem sprawnie. Popularny jest też autostop, ale należy pamiętać, że zwłaszcza na Wyspie Południowej ruch nie jest duży i na niektórych trasach przejeżdża jeden samochód na godzinę. I wcale nie musi się zatrzymać! O naszej przygodzie z autostopem w Nowej Zelandii możecie przeczytać też TU. W Nowej Zelandii działają wszystkie większe międzynarodowe wypożyczalnie typu Avis, ale jest też dużo lokalnych firm, dostosowanych do bardziej „plecakowego turysty”. Przed przyjazdem przejrzeliśmy ceny i najkorzystniej wypadła najbardziej znana i popularna w Nowej Zelandii wypożyczalnia JUCY (z którą mieliśmy bardzo dobre doświadczenia w Australii) i Apex (wychodziło nawet trochę taniej), ale po przeczytaniu olbrzymiej liczby negatywnych komentarzy o Apeksie, postawiliśmy na JUCY. Jeśli macie ze sobą namiot to wystarczy wynająć zwykły samochód. Najtańszy w ofercie przy miesięcznym wynajmie wynosił 19NZ$ dziennie. Jest to jednak cena bez dodatkowego ubezpieczenia i gdy zdarzy się wypadek (nawet nie z twojej winy) to możesz odpowiadać za szkody do wysokości 2 000 NZ$. Pełne ubezpieczenie to dodatkowe 17NZ$ dziennie i na nie się zdecydowaliśmy. Ostatniego dnia wyjazdu pękła nam opona i tylko mając ten pakiet nie musieliśmy pokrywać kosztów. Przy podejmowaniu decyzji o wykupieniu ubezpieczenia trzeba też pamiętać, że OC nie jest w Nowej Zelandii obowiązkowe, więc ryzyko obciążenia kosztami też jest większe. Wjedzie w was ktoś bez ubezpieczenia i wypożyczalnia właśnie od was będzie chciała ściągnąć pieniądze za naprawę auta. Do wysokości excess waiver, na które zgodzicie się w kontrakcie (jeśli jest to np.: 2000$ to każdą naprawę do tej kwoty pokrywacie wy). Jeśli nie macie namiotu, a wciąż chcecie zaoszczędzić na noclegach możecie zdecydować się na większy samochód lub campervana, w którym da się spać. Widzieliśmy ludzi rozkładających siedzenie i w Golfie, ale ciężko nam ocenić komfort takiego spania zwłaszcza podczas miesięcznej podróży. Namiot zwróci wam się w kilka nocy. Na nowozelandzkich drogach przeważnie widzi się campervany dwóch firm: JUCY i SPACESHIP, jednak możliwości jest więcej. Cena jest dużo wyższa niż w przypadku typowej osobówki i z tego co słyszeliśmy to w JUCY wynosi około 70-90NZ$. Cieszą się jednak niesamowitą popularnością i parę razy dziennie mijaliśmy charakterystycznie obklejone samochody. Część z nich ma przenośną toaletę, dzięki czemu posiadają bardzo pożądaną naklejkę „self-contained„, pozwalającą na nocleg na większej ilości kempingów (więcej informacji w części o noclegach). To główna przewaga campas nad osobówką z namiotem. Dla tych poszukujących większego komfortu, a jednocześnie ceniących niezależność najlepszym rozwiązaniem jest wynajęcie kampera z prawdziwego zdarzenia. Cena takiego ociera się o lot na księżyc, ale w zamian dostajecie dom na kółkach. Część osób decyduje się na zakup samochodu i zapewne warto to rozważyć przy dłuższym pobycie. Na miesiąc też mogłoby być to opłacalne, o ile spełnią się dwa warunki: nic się z samochodem nie stanie. W przypadku awarii czy wypadku można sporo stracić (finansowo i czasowo), ale oczywiście każdy samodzielnie powinien oszacować na jakie godzi się ryzyko i jaką ma na ten temat wiedzę. Potem spotykaliśmy takich odważnych, którzy kompletnie nie wiedzieli za co się zabrać kiedy nie chciała odpalić im fura. My mogliśmy co najwyżej pokiwać głowami, że rozumiemy ich ból, ale zazwyczaj na kempingach trafi się ktoś obeznany. szybko znajdziecie kogoś, kto odkupi auto zanim bilet samolotowy wezwie was na lotnisko. Łatwiej o to na początku lub w środku sezonu, niż tamtejszą jesienią. I dobrze zostawić sobie kilka dni w zapasie. Wiele przydatnych informacji o kupnie i rejestracji samochodu w Nowej Zelandii można znaleźć TU. I na koniec zostawiliśmy bardzo ciekawą informację. Większość „plecakowych wypożyczalni” raz na jakiś czas potrzebuje dostarczyć gdzieś samochód i zostawia to swoim klientom :) Regularnie na stronie JUCY, jak i innych wypożyczalni pojawiają się oferty typu przewóz samochodu z Christchurch do Auckland za 1NZ$ dziennie (bez ubezpieczenia). Do tego dorzucają jeden bak paliwa, pokrywają koszt promu i dorzucają z 2-3 dni czasu wolnego. Jeśli ktoś ma elastyczny harmonogram to warto zaglądać. Trzeba być czujnym bo chętnych jest sporo i najlepsze oferty znikają prędko, ale ilekroć zaglądaliśmy na stronę JUCY coś nas kusiło. Noclegi w Nowej Zelandii Jeśli ktoś nie ma własnego środka transportu to przeważnie zostają noclegi w miastach, które w większości ograniczają się do hosteli i hoteli. Cena za łóżko w hostelach to średnio 28-32 NZ$. My przez cały wyjazd spaliśmy wyłącznie w namiocie, więc nie mamy szczegółowego rozeznania, ale wiemy, że niektórzy decydują się na wykupienie karty członkowskiej BBH, dzięki której dostają lepsze ceny w hostelach. W przypadku pokoi prywatnych w pensjonatach nigdzie nie widzieliśmy oferty niższej niż 80 NZ$ za dwójkę. Oczywiście najbardziej polecamy kemping, bo to nie tylko spora oszczędność, ale przede wszystkim fantastyczna przygoda i bardzo często możliwość spędzenia nocy z widokiem zapierającym dech. Spać można w namiocie lub wynajętym samochodzie czy kamperze. Są trzy możliwości biwakowania: 1. Kemping na dziko w Nowej Zelandii Dość popularna jest opinia, że w Nowej Zelandii można się wszędzie rozbijać namiotem. Niestety, nie jest to prawda. Spora cześć terenów jest własnością prywatną i oczywiście nie można tam rozbijać namiotu. Poza tym władze NZ zaostrzyły regulacje dotyczące „dzikiego kempingu”, ponieważ turyści pozostawiali obozowiska w złym stanie. W wielu miejscach postawione są wręcz znaki zakazu spędzania nocy. Teoretycznie, zabronione jest też spanie w samochodzie na parkingu, nawet w samochodzie self-contained. Z naszego doświadczenia wynika, że rozbić namiot możecie tam gdzie jest dostępna przynajmniej toaleta. Dla self-contained opcji jest znacznie więcej, by je namierzyć najlepiej skorzystać z aplikacji Wiki Camps NZ, o której piszemy poniżej. Trzeba być czujnym bo za rozbicie się w niedozwolonym miejscu grożą wysokie kary finansowe. W przypadku wątpliwości warto zajrzeć do biura informacji, które znajdują się w większości miast i atrakcji turystycznych. Niektórzy się zakazami kompletnie nie przejmują i śpią w samochodach z zasłoniętymi oknami, nawet w centrach miast. Nie zakłócacie porządku, skoro was nie widać, ani nie słychać. 2. Kempingi należące do DOC (Department of Conservation) Władze Nowej Zelandii udostępniły bogatą bazę kempingów publicznych. Niektóre z nich są darmowe, za inne trzeba zapłacić od 6 do 15 NZ$/os (na Wyspie Południowej większość kosztuje 6NZ$). Przeważnie opierają się na zasadzie zaufania społecznego i opłatę umieszcza się w tzw. „honesty box”. Te podstawowe z reguły mają tylko „wychodek”, niektóre są wyposażone w grille, stoły piknikowe, zimny prysznic, wodę pitną itp. Klasyfikacja kempingów i wszystkie przydatne informacje znajdziecie na oficjalnej stronie DOC: 3. Pola namiotowe i holiday parki Prywatnie zarządzane pola namiotowe mają wyższy standard i przeważnie oferują też dodatkowe usługi jak pranie, dostęp do internetu, kuchnię, place zabaw, wspólną salę z grami. Ceny są zazwyczaj zdecydowanie wyższe, ale zdarzają się i takie bardzo konkurencyjnie wycenione wobec podstawowych kempingów DOC. Natrafialiśmy na takie po 5 NZ$/os oferujące ciepły prysznic i ładowanie sprzętu, jak i na takie za 8-12 NZ$/os z dobrze wyposażoną wspólną kuchnią i łazienkami. Wtedy warto sięgnąć do kieszeni i skorzystać z okazji! Aplikacja WikiCamps NZ Wszystkim szukającym noclegu w Nowej Zelandii polecamy aplikację na komórkę, dzięki której poszukiwanie miejsc noclegowych jest o niebo łatwiejsze. W Nowej Zelandii przetestowaliśmy 3 appki i jedna bije na głowę pozostałe pod każdym względem – WikiCamps NZ. Właściwie ma tylko jeden minus, jest płatna. Dobrą wiadomością jest to, że na Androida na 14 dni otrzymuje się darmową wersję testową (na IOSa trzeba od razu płacić- a i tak warto). Tyle wystarczy by się w niej absolutnie zakochać i po tych dwóch tygodniach zapłacić te 8 zł za pełną wersję. Aplikacja dostarcza szczegółowych informacji o kempingach, hostelach, publicznych prysznicach, punktach informacji, bibliotekach, pralniach itd., ma zaawansowany system filtrowania (miejsca bezpłatne, z dostępem do prądu, wi-fi, z wodą pitną, z toaletą, z prysznicem itd.) i jest też bardzo popularna, ma wielu aktywnych użytkowników, więc większość miejsc ma sporą liczbą komentarzy i aktualną informację o cenie. Trzeba tylko pamiętać o odświeżeniu zawczasu mapy, żeby działała offline. Internet w Nowej Zelandii i ładowanie sprzętu Najlepszy operator w Nowej Zelandii – SPARK Po raz pierwszy decydując się na lokalną kartę SIM byliśmy w 100% zadowoleni i śmiało możemy wszystkim polecić operatora SPARK. Jego podstawową zaletą jest to, że przy zakupie pakietu za minimum 19 NZ$ poza standardowym pakietem danych, minut i smsów (500 MB i 100 minut) na 30 dni otrzymuje się dostęp do budek telefonicznych tego operatora, które emitują sygnał wi-fi. Dzienny limit transferu z budek telefonicznych jest bardzo wysoki i wynosi 1GB. Budki są praktycznie w każdym, nawet mniejszym mieście. Internet przeważnie chodzi bardzo szybko, bez problemu można np. rozmawiać na Skype. Jedynie co jakiś czas budka przestaje na kilkanaście sekund emitować sygnał (tak było w przypadku każdej budki, przypuszczamy, że to działanie celowe by zablokować ściąganie itp.), więc trzeba dzwonić ponownie. Występują jednak różnice między budkami i zdarzało się, że nie mogliśmy się gdzieś połączyć, ale działo się to w miastach gdzie budek było więcej, więc ostatecznie zawsze się udawało. Nie wiemy czy jest jakiś limit urządzeń z jednego numeru, ale my korzystaliśmy jednocześnie na komórce i laptopie i wszystko działało. W Nowej Zelandii zasięg jest ograniczony i często poza miastami niedostępny. Drugim wiodącym operatorem jest VODAFONE, ale patrząc po łączeniu naszych komórek w roamingu nie widać dużej różnicy pokrycia zasięgiem względem SPARK. W kwestii wi-fi, trudno byłoby wytłumaczyć jakikolwiek inny wybór niż dziewiętnastodolarowy pakiet SPARK. McDonald’s Teoretycznie w każdym McDonaldzie można się połączyć z Internetem na 30 minut lub 200 MB danych. W praktyce bywało różnie i czasami działało to bardzo dobrze, czasami mimo emitowania silnego sygnału wifi nie udawało się nam połączyć. W niektórych lokalach by otrzymać kod do internetu trzeba było coś zamówić. Lody za 70 centów wystarczą :). Są nawet smaczniejsze niż w Europie, więc jeśli nawet internet nie zadziała, to macie doskonała nagrodę pocieszenia. Podobne różnice pojawiają się w kwestii ładowania sprzętu. Niektóre lokale nie mają w ogóle dostępnych kontaktów, niektóre mają jeden (raczej pod odkurzacz, ale można się podłączyć), ale są też lokale (te z McCafe) w których kontakt znajduje się przy każdym stoliku, ale to póki co rzadkość (na pewno znajdziecie takie w Dunedine, Queenstown i Christchurch). Pak’n’Save W każdym supermarkecie jest wi-fi, można się połączyć dwa razy dziennie po 250 MB. Działał bardzo dobrze. Widzieliśmy też, że Internet pojawiał się czasami w sklepach New World, ale tam nie próbowaliśmy się nigdy łączyć. Biblioteki Większe miasta mają biblioteki, w których można korzystać z Internetu i podładować sprzęt. Różnią się między sobą i czasami korzystanie z Internetu jest limitowane np. do 30 minut, w innych można siedzieć nawet cały dzień. Z ładowaniem przeważnie nie ma problemu, ale czasami proszą by ograniczyć się do laptopa i komórki i nie ładować innych sprzętów, jak baterii do aparatu czy szczoteczek elektrycznych:) Nigdzie nie musieliśmy wyrabiać sobie karty bibliotecznej. Jest to jednak przeważnie konieczne jeśli chce się skorzystać z komputerów biblioteki. Większość bibliotek jest zaznaczonych we wspomnianej aplikacji WikiCamps NZ, wraz z informacją o panujących w niej zasadach. Różne są też godziny otwarcia bibliotek. Co do zasady w tygodniu są czynne w godzinach 9-18, w soboty 10-14, a w niedziele o ile są w ogóle otwarte to przeważnie na 2-3 godziny po 13. Jest to jednak dość zróżnicowane i warto sprawdzić jak to wygląda w danym miejscu. Niektóre biblioteki mają włączone wi-fi nawet jak są zamknięte, więc warto zawsze sprawdzić. Zabawny to i kojący dla spragnionego świata on-line turysty widok, gdy kilkanaście osób siedzi na chodniku pod zamkniętą biblioteką z komórkami i laptopami. I-Site W informacjach turystycznych czasami jest Internet, ale przeważnie płatny. Ewentualnie przy zrobieniu zakupów (informacje zajmują się też sprzedażą pamiątek) otrzymuje się kod do wifi np. na 30 minut. Nigdy sami nie pytaliśmy, ale z komentarzy w aplikacji wynika, że w punktach tych nie podchodzą chętnie do ładowania turystom sprzętu i przeważnie pobierają całkiem sporą opłatę. Miasta Bywa, że w mieście jest ogólny sygnał wifi i na przykład w miejscowości Wanaka można siedzieć nad jeziorem, z widokiem na wspaniałe góry i cieszyć się 1GB Internetu dziennie. Pralnie Niektóre pralnie mają też wolne kontakty i czasami wi-fi, więc można skorzystać czekając na zakończenie programu. Prawda jest taka, że dzięki mnogości opcji partyzanckiego łączenia się z wi-fi i posiadając kartę SPARK, ostatecznie w ogóle nie mieliśmy problemu z internetem w Nowej Zelandii. Trochę większą trudność stanowiło ładowanie sprzętu, ale ponownie- wykorzystując każdą okazję ku temu, nigdy nie zostaliśmy z pustą baterią w laptopie lub aparacie. Z komórkami i kindlem nie mieliśmy tego problemu wcale, bo ładowały się przez samochodową zapalniczkę. Jedzenie w Nowej Zelandii Ceny w sklepach w Nowej Zelandii są wysokie. Są cztery głównie sieci supermarketów: Countdown, Pak’n’Save, New World i Freshchoice oraz mniejsze Foursquare i On the spot. W niektórych miastach są dostępne wszystkie, w tych mniejszych tylko jeden. Pak’n’Save uchodzi za najtańszy, ale nie do końca możemy to potwierdzić. Pewnie patrząc na statystyczny koszyk jest to prawda, ale nie mając konkretniej listy zakupów, w każdym z nich można znaleźć okazje i zrobić obiad z tego co akurat jest w ofercie. A różnice bywają olbrzymie, zwłaszcza na warzywach. Naprawdę z czasem nauczyliśmy się cen wszystkich interesujących nas produktów w każdym ze sklepów i korzystaliśmy z ofert promocyjnych. Przez to spędzaliśmy więcej czasu w markecie, czasem zaglądając najpierw do Countdowna, potem do Pak’n’Save (często są tuż obok siebie), ale różnice potrafią być tak duże, że warto poświęcić te pół godziny więcej. A jak ma się samochód to można bez problemu zrobić zapas na wiele dni. Korzystając z ofert najlepiej patrzeć na cenę za jednostkę, która podana jest zawsze w rogu etykiety z ceną, by nie dać się nabrać na chwyty marketingowe;) Chwyty te są zresztą wyjatkowo dziwne, bo najczęściej opakowanie dwóch małych produktów wychodzi taniej niż jeden duży (o tej samej sumarycznej objętości). Ani razu podczas pobytu nie zajrzeliśmy do restauracji, ale patrząc po wystawionym menu, odnieśliśmy wrażenie, że za obiad nie zapłacilibyśmy mniej niż 20 NZ$ za osobę. Ponieważ jednak nie interesowaliśmy się zbytnio tematem, to nie możemy za bardzo w tej kwestii się wypowiadać, ani niczego doradzić. Dania z okienka, typu kebab czy burger zaczynają się od 8-9 NZ$, trochę taniej można kupić zestaw fish and chips. Najtaniej wychodzi zebranie samemu małży, co jest usankcjonowane w Nowej Zelandii, i na zachodnim wybrzeżu Południowej Wyspy podczas odpływu nie będzie stanowiło trudności. Praktycznie przez cały wyjazd gotowaliśmy sobie samodzielnie, ale przez przypadek odkryliśmy ofertę pizzy Dominos i zdarzało się nam kalorycznie zgrzeszyć. Mają tam kilka rodzajów pizzy (margarita, hawajska, pepperoni, wegetariańska), która kosztuje 5NZ$. Ma mnóstwo składników, po 10 minutach wychodzi z pieca i jest pyszna. Biorąc pod uwagę nowozelandzki standard i to, że mrożone placki w markecie kosztują co najmniej 6$ to oferta jest naprawdę kusząca, bo chcąc przygotować samemu porządny posiłek (z mięsem lub rybą) wcale nie jest łatwo zmieścić się w tej kwocie. Standardowa cena kawy to około 4,5 NZ$ za flat white. Wino i piwo można kupić w wyżej wymienionych marketach lub w specjalnych sklepach z alkoholami. Ceny wina zaczynają się od 6,99 NZ$. Podejrzewaliśmy jakieś odgórne regulacje, ale to chyba po prostu zmowa cenowa. Papierosy są bodaj najdroższe na świecie (około 25 NZ$ za paczkę lub 50 NZ$ za tytoń), więc jeśli nałóg trzyma was mocno, to z wizytą w Nowej Zelandii poczekajcie, aż się z nim uporacie :) Spanie na lotnisku w Christchurch Lotnisko w Christchurch dało nam schronienie na dwie noce, po przylocie i przed wylotem. JetStar lubi do Nowej Zelandii dotrzeć późnym wieczorem, a odprawa lotniskowa kończy się w środku nocy. Pamiętajcie by uczciwie wypełnić deklarację o przewożonych produktach, zarówno spożywczych jak i kempingowe wyposażenie. My przechodziliśmy przez dezynfekcję namiotu i butów. To trwa. Do tego dochodzi, podobnie jak w USA, przesłuchanie przez urzędnika wbijającego wizę, zazwyczaj bardzo sympatyczne, ale jednak może okazać się konieczne na przykład pokazanie dowodu na wylot z NZ i odpowiedzenie na dociekliwe pytania customs. To trwa. A o drugiej w nocy wsiadać w taksówkę i jechać do hotelu niezbyt się kalkuluje. Na lotnisku w Christchurch jest cicho i spokojnie, wykładzina zachęca do rozłożenia się. Z niej obsługa będzie was szybko przeganiała, pokładanie się na ławkach zaakceptuje do około 6 rano, kiedy otwiera się terminal krajowy i pojawiają się klienci biznesowi. Żeby nie czuli się jak w poczekalni dla bezdomnych można skoczyć na piętro na kawę i zacząć dzień od flat white. W drodze powrotnej chcieliśmy ponownie przetrwać noc na krzesłach, ale pod wieczór po terminalu przechadzał się pracownik, który zachęcał do skorzystania z opcji jaką oferuje backpackersom lotnisko. Chodzi o klimatyzowany pokój z puffami i dostępem do internetu (ten na całym lotnisku działa bardzo dobrze) za jedyne 5$ za osobę. Świetna opcja dla tych, którzy mają lot przed ósmą rano, bo oficjalnie tylko tacy mogą ubiegać się o azyl w specjalnym pomieszczeniu :). Jeśli chętnych będzie mniej, nikt nie powinien wam robić problemów nawet jeśli wylatujecie trochę później. Nikt też nie wyrzuci was z terminala. Porównując różne lotniska, na których zdarzyło nam się spędzać noc, to Christchurch jest naprawdę bardzo przyjaznym miejscem nawet jeśli nie można na nim rozłożyć się ze wszystkimi rzeczami na ziemi, jak na Barajas w Madrycie. Nową Zelandię wciąż mamy świeżo w pamięci, więc jeśli tylko byście chcieli się czegoś jeszcze dowiedzieć, to pytajcie. Co nieco praktycznych informacji o trekkingach na The Great Walks Wyspy Południowej umieściliśmy we wpisach o Kepler Track i Abel Tasman, zachęcamy do zapoznania się również z nimi przed wyruszeniem w drogę! Jeśli spojrzysz na globus i zechcesz przeprowadzić linię prostą na drugą stronę kuli ziemskiej to o ile nie jest to globus Polski to linia powinna wyjść gdzieś w okolicach Nowej Zelandii. To jedno z najbardziej oddalonych od naszego kraju miejsc więc i przygotowanie się do takiej podróży to nieco większe wyzwanie. Dlatego jeśli zechcecie podobnie jak my wybrać się w taką wyprawę to wpis „Nowa Zelandia – jak przygotować się do podróży”, może być zbiorem przydatnych informacji. Jak się spakować?Długi lot ze stop overamiNasz plan podróżyJak przemieszczać się po wyspie – międzynarodowe prawo jazdyNoclegiUbranieWizaUPDATE: Dron w Nowej ZelandiiUbezpieczeniePrąd, ładowanie i adapteryTalizman Jak się spakować? Gdy lecisz w naprawdę daleką podróż z przystankami kwestia dobrego przygotowania i spakowania okazuje się kluczowa. Do bagażu głównego pakujemy oczywiście wszystkie ubrania i drobiazgi, które mogę nie przejść kontroli bagażu podręcznego. Ale gdy planujemy kilka stop overów a do tego istnieje większe niż zwykle ryzyko zagubienia bagażu, najpotrzebniejsze rzeczy zabieramy ze sobą. Oczywiście są to podstawowe kosmetyki, coś do spania, koszulka, bielizna. Tak by w dwudniowej podróży i zaraz po wylądowaniu czuć się w miarę komfortowo. Sprzęt foto, baterie, powerbanki i wszystkie inne elektroniczne gadżety zabieramy do bagażu podręcznego z kilku powodów. Zawsze są nam potrzebne do pracy. Zdarz się bowiem, że bagaże główne są okradane więc nie należy wkładać tam cennych rzeczy po trzecie ze względów bezpieczeństwa baterii, w szczególności naładowanych, nie należy przewozić w bagażu głównym. Luk bagażowy nie jest bowiem hermetyzowany a duże zmiany ciśnienia mogą uszkodzić baterie, spowodować ich wybuch a co za tym idzie, niezłe przygody w podróży. Długi lot ze stop overami Lecimy w odwrotną stronę. Z Warszawy do Paryża później San Francisco, dalej Auckland a stamtąd do Wellington. Dwa najdłuższe odcinki nawet po 14 godzin. Na pokładzie samolotu zawsze trafimy na płaczące dziecko, chrapiącego sąsiada, za mało miejsca na nogi. Jak sobie z tym poradzić. Nasz podstawowy zestaw ratunkowy to: opaska na oczy słuchawki odcinające szum lub korki do uszu podgłówek z wypełnieniem pamiętającym kształt ciała aspiryna lub preparaty rozrzedzające krew W ten sposób możemy odizolować się i spokojnie przespać kilka godzin. Innym problemem w samolocie jest jednak długotrwała bezczynność ograniczająca krążenie co może w niektórych wypadkach prowadzić nawet do zakrzepicy. Na to też są sposoby. Zwykle co kilka godzin przyjmujemy aspirynę rozrzedzającą krew. Ale co najważniejsze po przebudzeniu wstajemy i idziemy na koniec samolotu ponieważ w okolicach ogona jest na tyle dużo miejsca, że można się rozciągnąć i chwilę poruszać. Sposób podpatrzony u Azjatów, który świetnie działa. Nasz plan podróży Nasz plan podróży to zwiedzanie głównie wyspy północnej bo taką decyzję podjęliśmy ( po wcześniejszych burzliwych naradach i pewnych rozbieżnościach ). Lecąc do Paryża zamierzamy zobaczyć stolicę Francji nocą i oczywiście jeśli się uda zrobić piękne foty wieży Eiffla. Następnego dnia rano lecimy do San Francisco a tam kolejna 12-godzinna przerwa i po wyjściu z lotniska popędzimy by zobaczyć Golden Gate, malownicze, strome ulice i tramwaje linowe i co się jeszcze uda w tak krótkim czasie. Gdy dolecimy do Wellington bierzemy wynajęty samochód by ruszyć opracowaną wcześniej trasą na północ do Auckland a dalej do Cape Reigna Lighthouse – latarni znajdującej się na końcu północnego półwyspu. W planie Półwysep Coromandel i jeśli się uda Cathedral Cove czyli piękna grota z widokiem. Hooka Falls, Źródła geotermalne – Wai-o-Tapu, Park Narodowy i góra Tongariro. Jezioro Taupo i wioska maoryska – Ohinemutu. Góra Taranaki i oczywiście Hobbiton Aucklend i Wellington, 90 mile beach i pewnie jako niespodzianki piękne pejzaże. Najważniejsze to dobre przygotowanie czyli przejrzenie blogów i tu wielkie ukłony dla Addicted to Passion bo jej opisy i zdjęcia z Nowej Zelandii zwalają z nóg. Szacun Maryla. A po drugie to geotagi na Instagramie. Mówią więcej niż możecie sobie wyobrazić. Jak przemieszczać się po wyspie – międzynarodowe prawo jazdy Mieliśmy do wyboru dwie opcje. Pierwsza to wynajem kampera a raczej relokacja kamperów. W ten sposób można przejechać np. takie kraje jak USA wynajmując auto za 1 dolara. Ale ostatecznie jako, że tym razem lecimy tylko we dwoje wygrała opcja wynajęcia samochodu. Nowa Zelandia jest krajem, w którym głową państwa jest królowa brytyjska Elżbieta II. A to oznacza, że znowu będziemy ćwiczyli jazdę po rondach pod prąd i ruch lewostronny. Co do prawa jazdy akceptowane jest polskie ale na wszelki wypadek zabieramy też międzynarodowe bo wypożyczalnie wymagają międzynarodowego prawa jazdy więc nie chcemy ryzykować Noclegi Nigdy o tym nie pisaliśmy albo bardzo często w naszych podróżach, rezerwujemy tylko jeden lub dwa pierwsze noclegi. To po to by po wylądowaniu szybko zregenerować siły i móc ruszyć w drogę. Dalej kupujemy lokalny internet i szukamy noclegu w zależności od zmian w planowanej trasie. Korzystamy jak zawsze z a Wam gorąco polecamy naszego linka ( KLIKNIJ TUTAJ ) dzięki któremu możecie sami zarezerwować swoje noclegi a przy okazji wesprzecie nas drobną prowizją którą przeznaczymy na kolejne podróże i przygotowanie Wam cennych relacji. Zamierzamy też korzystać z Airbnb lub Couchsurfingu. Ubranie W listopadzie gdy w Polsce mamy jesień, w Nowej Zelandii jest pełnia wiosny, która momentami przeplata się z latem. Dlatego trzeba być przygotowanym na zmienne warunki pogodowe. Przydadzą się więc zarówno krótkie spodenki i t-shirty ale również dobre buty, bielizna termiczna, dobry polar i jakaś kurtka przeciwdeszczowa. Oczywiście wszystko lekkie tak by maksymalnie odciążyć się w czasie trekingów po pięknych, nowozelandzkich trasach. Wiza Polacy latają do Nowej Zelandii bez wizy ale… jako, że lecimy i mamy zamiar zrobić stop over w San Francisco w takiej sytuacji wiza jest niezbędna. Ale że co jak co ale amerykańskie wizy zawsze musimy mieć bo kochamy latać do Nowego Jorku o to nie musimy się martwić. A i zdobycie amerykańskiej wizy wbrew temu co pisze się czasem w internecie jest dziecinnie proste. O ile oczywiście nie kombinujecie i nie udajecie, że lecicie turystycznie a faktycznie do pracy bo kłamstwo ma krótkie nóżki. UPDATE: Wrzucamy tu informacje ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczące aktualnej sytuacji wizowej i NZeta Od 1 LIPCA 2019 roku zaczęła obowiązywać opłata dla turystów zagranicznych (International Visitor Conservation and Tourism Levy, IVL) w wysokości 35 dolarów nowozelandzkich (NZD) za osobę. Opłatę będzie musiała uiścić większość osób przybywających do Nowej Zelandii na wizach tymczasowych różnego rodzaju, w tym wizy typu „working holiday”, niektóre wizy studenckie i niektóre krótkoterminowe wizy do pracy. Aby ułatwić podróżującym proces uiszczania opłat, Urząd Imigracyjny Nowej Zelandii wskaże, czy dana osoba musi uiścić opłatę IVL w trakcie aplikacji wizowej (opłata IVL będzie automatycznie wliczona w opłatę za wizę). Od 1 PAŹDZIERNIKA 2019 roku wejdzie w życie obowiązek ponoszenia nowej dodatkowej elektronicznej opłaty wjazdowej NZeTA (New Zealand Electronic Travel Authority). Objęci nią będą obywatele krajów, którzy mogą wjechać do Nowej Zelandii w celach turystycznych korzystając z ruchu bezwizowego, czyli Polski. UWAGA! Pasażerowie muszą uiścić opłatę NZeTA przed rozpoczęciem planowanej podróży. Bez poświadczenia dokonania opłaty pasażerowie mogą nie zostać wpuszczeni na pokład samolotu lub statku pasażerskiego. Wysokość opłaty wynosi 9 NZD, w przypadku gdy opłata jest uiszczana za pomocą darmowej aplikacji na telefon komórkowy lub 12 NZD, jeśli uiszcza się ją przez internet. Maksymalny czas realizacji procesu rejestracji opłaty wynosi 72 godziny. Urząd Imigracyjny Nowej Zelandii poinformuje o konieczności uiszczenia opłaty NZeTA i/lub IVL aplikujących o wizę w czasie składania aplikacji wizowej. A tutaj znajdziesz bezpośredni link gdzie można aplikować lub pobrać aplikacje, dzięki którym NZeta jest tańsza Dron w Nowej Zelandii Wwożenie dronów i ich używanie jest dozwolone. Maksymalny bezpieczny pułap lotów poza strefami zastrzeżonymi to 120 metrów. Obszar ATR wokół lotnisk czyli obszar operacji lotniczych wynosi 4 km. Jeśli chcecie wykonywać zdjęcia lub filmowanie dronem w odległości mniejszej niż 4 km należy uzyskać zgodę operatora lotniska na loty BSP czyli bezzałogowym statkiem powietrznym bo tak to się nazywa w żargonie lotniczym. Szczegółowe przepisy dotyczące zasad wykorzystania dronów znajdziecie na stronie Nowozelandzkiej Organizacji Lotnictwa Cywilnego CAA. UPDATE: Sporo osób powracających z Nowej Zelandii sugeruje by szczególną uwagę zwracać na zakazy lotów dronem, które sami widzieliśmy przy Blue Spring. Nieprzestrzeganie zakazów lotów może wiązać się z wysokimi karami. W tej kwestii Nowozelandczycy nie patyczkują się. Ubezpieczenie To bardzo ważny element każdej podróży a coraz częściej przekonujemy się, że kluczowy. Bo nie raz zdarzyła nam się kradzież, zniszczenie sprzętu a w takich sytuacjach dobre ubezpieczenie to podstawa. Gdy podróżujemy po Europie często wystarczy nam Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego czyli EKUZ. Ale USA czy Nowa Zelandia to kraje gdzie opieka zdrowotna kosztuje więcej niż gdziekolwiek. Zwykła kwota ubezpieczenia na poziomie 200 tys. złotych plus OC i NNW nie załatwia sprawy. Minimalna kwota ubezpieczenia jaką powinniście zakładać w takiej podróży to 600 i więcej tysięcy złotych. A wszystko dlatego, że podstawowe procedury opieki zdrowotnej za Oceanem kosztują więcej i lepiej zabezpieczyć się na wszelką ewentualność. Próbowaliśmy kilka razy podchodzić do internetowych wyszukiwarek ubezpieczeń ale za każdy razem wracamy do punktu wyjścia czyli do naszego agenta z Olsztyna, który prowadząc multi agencję oferuje nam lepsze ceny za te same warunki co wyszukiwarki. W dobie internetu jest w stanie pomóc w każdym miejscu na świecie gdzie tylko jest dostęp do sieci. Więc jeśli wybieracie się w podróż i szukacie mądrego doradcy w kwestii ubezpieczeń w rozsądnej cenie polecamy nasz kontakt do olsztyńskiej agencji Jerzy Christa Ubezpieczenia. Sprawdzacie i ustalacie warunki, telefonicznie lub mailowo a po otrzymaniu polisy robicie normalny przelew. I teraz nie lada gratka. Nie dość, że kupujecie taniej niż na rynku to na hasło: SZALONE WALIZKI – otrzymacie 10 % zniżki na ubezpieczenie podróżne. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami. I dajcie nam znać w mailu lub komentarzu. email: @ tel: 500-118-824 Olsztyn, I wszystko jasne. Prąd, ładowanie i adaptery To kolejna bardzo istotna sprawa. Prąd w Nowej Zelandii ma to samo napięcie co w Europie ale wtyczki są kompletnie inne, typu australijskiego. To dwa płaskie bolce przekręcone o 45 stopni. Lepiej zaopatrzyć się w nie w Polsce bo na miejscu kosztują dużo drożej. Jeśli podobnie jak my ciągniecie ze sobą mnóstwo urządzeń wymagających ładowania, jedna wtyczka nie wystarczy więc sprawę może rozwiązać kilka wtyczek lub mały, lekki rozgałęziacz. Talizman Zawsze w podróż zabieramy nasze ulubione gadżety, maskotki, coś co lubimy i dzięki czemu robi się nam po prostu cieplej na duszy. Może to być ulubiony zegarek, naszyjnik – pierdoła. Tak jak chociażby Dorotki ulubiony „łapacz snów” z kolekcji informacji w kolejnych postach po powrocie z naszej najdalszej podróży. UPDATE: Zobacz nasz post z jednego z najpiękniejszych trekkingów na świecie w Nowej Zelandii: Tongariro Alpine Crossing Fanów „Władcy Pierścieni” czy „Hobbita” nie trzeba przekonywać do podróży do Nowej Zelandii – filmy doskonale oddają ... czytaj więcej Informacje Szczegóły Dostawa Dostępność IntroductionFanów „Władcy Pierścieni” czy „Hobbita” nie trzeba przekonywać do podróży do Nowej Zelandii – filmy doskonale oddają piękno i wyjątkowość tego niesamowitego kraju. Zapierające dech w piersiach krajobrazy, przepiękne, piaszczyste plaże, jedyne w swoim rodzaju, udostępnione do „zwiedzania” lodowce, fiordy, oryginalna kultura to tylko nieliczne atrakcje, które czekają na turystów w Nowej Zelandii. Dodatkowo obecność zjawisk geotermalnych, możliwych ze względu na specyficzne rozmieszczenie płyt tektonicznych, sprawi, że podróż do tego kraju będzie niezapomnianym przeżyciem. Zanim jednak podejmiemy decyzję o podróży do Nowej Zelandii warto jeszcze przed podróżą zapoznać się z najważniejszymi atrakcjami turystycznymi, informacjami, związanymi z historią kraju, jego geografią, czy podstawowymi zwrotami, które ułatwią komunikację na miejscu. Pomoże Ci w tym przewodnik z naszej oferty, dzięki któremu podróż do tego wyjątkowego państwa będzie dla Ciebie niezapomnianym doświadczeniem. Już nie musisz martwić się, że jakaś informacja na temat tego kraju umknie Twojej uwadze. Dzięki temu przewodnikowi wszystkie niezbędne informacje będą w zasięgu Twojej ręki, zamknięte w niewielkich rozmiarów książeczce! Nie czekaj ani chwili dłużej, zakup przewodnik i daj się porwać do niesamowitego świata Nowej Zelandii! PakowanieWydawnictwo i seria: Pascal, Lonely PlanetAutorzy: Peter Dragicevich, Brett Atkinson, Sarah Bennett, Charles Rawlings-Way, Lee SlaterPremiera: 2018-11-28ISBN: 978-83-8103-210-0Tytuł oryginalny: New ZealandLiczba stron: 320Format: 128x197Typ oprawy: miękkaRok wydania: 2018 Jeden proces, wiele możliwości Podczas składania zamówienia w naszym sklepie internetowym – na etapie uzupełniania szczegółów dotyczących realizacji transakcji – należy wskazać preferowaną przez siebie formę dostawy. Produkty możemy do Ciebie doręczyć na kilka sposobów lub możesz odebrać je osobiście w wybranym oddziale. Dostawa wysyłkowa Aktualnie oferujemy łącznie aż 5 metod dostaw wysyłkowych, do których należą: dostawa kurierem FedEx 24* – 20,00 zł; dostawa kurierem Pocztex 24 – 20,00 zł; odbiór w punkcie (Żabka, Ruch i inne) – 20,00 zł; dostawa listem poleconym priorytetowym – 8,50 zł; transport konwojem ustalany indywidualnie – 299,00 zł. Dostępność określonej metody dostawy wysyłkowej dla konkretnego zamówienia jest uzależniona od zawartości koszyka zakupowego, tj. od rodzaju zamawianych produktów oraz ich wartości. W dni robocze wysyłka następuje już w ciągu 24 godzin od zaksięgowania płatności na naszym koncie i odnotowania tej wpłaty w naszym wewnętrznym systemie transakcyjnym. Rzeczywisty czas doręczenia przez przewoźnika to najczęściej 1 dzień roboczy, choć – w zależności od wybranej metody – może wynieść od 2 do 5 dni. Odbiór osobisty Możliwość odbioru osobistego produktów w wybranym oddziale jest darmowa. Szczegółowe informacje na temat metod, kosztów i innych zagadnień związanych z dostawą produktów zostały zaprezentowane w zakładce „Realizacja zamówień internetowych” na stronie „Pomoc”. * W sytuacji, gdy nasze stany magazynowe w magazynie centralnym okażą się niewystarczające, realizacja zamówienia zostanie przekazana do jednego z oddziałów, przez co zastrzegamy sobie możliwość nadania produktów kurierem Pocztex 24 zamiast kuriera FedEx 24. Pełna dostępność produktów Wszystkie produkty, których zakup jest możliwy w naszym sklepie internetowym, tzn. takie, które posiadają zadeklarowaną cenę sprzedaży oraz istnieje możliwość dodania ich do koszyka, są fizycznie obecne w naszym magazynie lub w co najmniej jednym z biur i dostępne natychmiastowo, od ręki. W przypadku chęci nabycia więcej niż 1 sztuki danego produktu warto uprzednio skontaktować się z nami w celu potwierdzenia posiadania wymaganych zapasów. Gdy nasze stany magazynowe okażą się niewystarczające – co zdarza się wyjątkowo rzadko – Zespół ds. Wsparcia Klienta poinformuje Cię o planowanej dacie uzupełnienia magazynu. W tym czasie możesz po prostu złożyć zamówienie, opłacić je i oczekiwać na informację o wysłaniu towaru lub o możliwości jego odbioru – wiadomość przekażemy na podany w zamówieniu adres e-mail tak szybko, jak tylko będzie to możliwe! Doręczenie zamówienia Jeżeli chcesz poznać metody, koszty i inne zagadnienia związane z dostawą produktów, przejdź do zakładki „Dostawa” na karcie produktu lub odwiedź zakładkę „Realizacja zamówień internetowych” na podstronie „Pomoc”. Wizyta w oddziale Jeżeli zależy Ci na jak najszybszym odbiorze osobistym zamówienia, np. tuż po jego złożeniu i opłaceniu lub planujesz przeprowadzić całą transakcję na miejscu, np. aby zapłacić gotówką, przed wizytą sprawdź dostępność produktów w wybranym oddziale. Bezpłatna konsultacja – online lub w oddziale! Skorzystaj z darmowej konsultacji i dowiedz się, jak bezpiecznie inwestować w fizyczne złoto lub srebro. Życie Koczownika nie jest łatwe. Codzień musi znaleźć miejsce do spania i do umycia oraz upolować coś do jedzenia. Proste? Dodajmy, ma być tanio, a najlepiej darmowo. Żelazną zasadą Koczownika jest ... nie przepłacać! Koczownik szuka schronienia Kimże byłby Koczownik tkwiący w jednym miejscu, prowadzący osiadły tryb życia? Potrzebuje zatem Koczownik środka transportu i domu, najlepiej co w raz z nim przemierzałby przestrzenie odległych krajów. Najproścej wzorem ślimaka dom swój na plecach nosić i stawać obozem na noclegi... Koczownik czasem rozbija więc namiot, ale dom to w wietrznych warunkach niepewny i czasem przy deszczach przeciekający. Koczownik, nawet najtwardszy, nie lubi budzić się w kałuży. Koczownika nie uszczęśliwia też gdy spore ma do pokonania odległości, a dnia nie starcza na poszukiwanie dogodnego miejsca na obozowisko. A tych ( zwłaszcza tanich lub darmowych) wiele nie ma. Koczownik bowiem nie wszędzie jest mile widziany. Jest raczej jak bezdomny kot. Nigdy pewien być nie może czy z właśnie znalezionego dogodnego legowiska nie przegoni go twarda ręka nadzorcy (wlepiająca mu mandat na do widzenia). Rozwiązaniem jest zatem dom na kołach, zdolny Koczownika w odległe rejony zawieźć i dać mu schronienie w razie deszczu czy wiatru. Pozyskanie takiego domu nie jest trudne, ale miało być tanio. Rozgląda się zatem Koczownik w poszukiwaniu, ślizgając się jedynie wzrokiem po wypasionych kamperach i motorhome'ach. Jego wzrok przykuć może jedynie skromna, strzechą niemalże kryta, "chatka na kołach", przez innych omijana szerokim łukiem. Nowa Zelandia i Australia są dla Koczownika terenem przyjaznym, nie pozbawionym jednak pułapek. Koczownik niewprawny łatwo może paść ofiarą podstępnie rozlokowanych zakazów kampingowania umieszczonych w najdogodniejszych miejscach. Z dala od siedzib ludzkich, przekonany o bezkarności ( i bezsensowności ograniczenia ) rozbije swój obóz by z rana wpaść w szpony sprawiedliwości. Koczownik doświadczony obóz rozbije pod osłoną nocy by z pierwszym pianiem koguta miejsce postoju opuścić, zacierając tropy.... Koczownik poluje Koczownik jest jak dzikie zwierzę, migrujące od wodopoju do wodopoju, ( darmowe poidełka w parkach i na plażach), od legowiska do legowiska. Poluje na najlepsze okazy(je) ( w supermarketach) by się wykarmić. Koczownik ciągle się uczy. Ma w głowie sieć darmowych kempingów, zna na pamięć i na wyrywki asortyment skepów wraz z cenami. Wie gdzie najlepiej polować na drób, a gdzie zastawić sidła na grubego zwierza. Koczownik gromadzi rownież zapasy na chude czasy. Gdy oddala się od dogodnych terenów łowieckich zabiera ze sobą zapasy by w chwili słabości nie złamać swej żelaznej zasady nieprzepłacania. Koczownik walczy o przetrwanie Gdy Koczownik upoluje już coś na obiad, staje przed wyzwaniem przetworzenia pozyskanej żywności. Koczownik nie posiada jednak wielu narzędzi kuchennych. Jeden garnek i kuchenka musi czasem Koczownikowi starczyć do przygotowania posiłku. Gotowanie stanowi więc dla Koczownika nie lada wyzwanie logistyczne. Koczownik gotuje na łonie natury, zazwyczaj na stoliczkach piknikowych, lub gdzieś w odludnym lesie. Gdy tylko straci czujność lokalna fauna stara się mu jego posiłek wyrwać. Musi więc Koczownik uważać na powietrzne ataki papug lub mew, nie dać się zwieźć podstępnym keom lub czasem stanąć do otwartej walki ze stadem nacierających emu. Gdy Koczownik pokona te wszystkie przeciwności losu może się wreszcie nacieszyć posiłkiem, zazwyczaj już zimnym. Koczownik w miejskiej dżungli Czasami Koczownik zmuszony jest odwiedzić miasto. Miasto nie jest naturalnym środowiskiem dla Koczownika. Brak w mieście dla Koczownika dogodnych miejsc na rozbicie obozu, a oferta noclegów najemnych jest zazwyczaj poza jego możliwościami. Nawet zwykłe zaparkowanie "chatki" wymaga wydatku, którego Koczownik ponosić nie chce, a nawet jeśli zechce, łatwo może paść ofiarą pokrętnych reguł parkowania. Równolegle, skośnie bokiem, prostopadle, tyłem do płotu, przodem do tyłu, w tył na lewo..... do 16-tej na godzinkę, inwalida na trzy, przed północą na bilecie, a do piątej za darmo... Reguł jest zbyt wiele, żeby odwykły od miejskiej dżungli Koczownik chciał je zgłębiać. Duży ruch, miejskie pułapki i płatne dukty Koczownika stresują, niepozostawiając miejsca na relaks, którego Koczownik potrzebuje. Wszystko to sprawia, że Koczownik stara się miast unikać, a gdy już się do nich wybiera to najchętniej bez swojej "chatki" korzystając z gościny ludzi gotowych przyjąć strudzonego wędrowca pod swój dach. Koczownik literatem W swych podróżach Koczownik nie zaniedbuje obcowania z kulturą, a gdzie można z nią obcować lepiej niż w bibliotece? Rozgląda się zatem Koczownik z utęsknieniem za "świątyniami wiedzy" by zaspokoić swoją potrzebę poszerzania horyzontów, a gdy już taką znajdzie, staje się jej stałym gościem. Biblioteki dają bowiem Koczownikowi dostęp do łączności bezprzewodowej ze światem zewnętrznym, innym niż podróż. Pozwalają na kontakt z osobnikami prowadzącymi osiadły tryb życia i zameldowanie, że Koczownicze serce jeszcze bije. Czysty Koczownik Woda jest dla Koczownika cenna. Koczownik nie tylko pić musi, ale też od czasu do czasu zmyć potrzebuje z siebie pył i kurz. Wiadomo... Koczownik czysty i najedzony to Koczownik szczęśliwy. Na swej drodze Koczownik nie raz spotyka jeziora czy strumienie, czasem gdy sprzyja mu szczęście trafia na naturalne, ciepłe źródła. Częściej jednak na samą myśl o zamoczeniu stopy w napotkanym cieku wodnym koczownicza skóra cierpnie. Wówczas Koczownik wyjścia ma trzy. Gdy potrzeba komfortu termicznego jest znacznie silniejsza od potrzeby higieny Koczownik zarzuca pochopnie podjęty pomysł umycia się. Znacznie łatwiej w końcu umrzeć z hipotermii niż z brudu. Pokrzepiony tą myślą Koczownik wraca do swych codziennych zajęć. Gdy w cieplejszych rejonach droga zawiodła Koczownika nad morski brzeg, rozgląda się on za plażowymi prysznicami. Służą one głównie do zmycia soli po morskiej kąpieli, ale cóż szkodzi Koczownikowi udać, że właśnie wyszedł z morskich fal? Mając trochę szczęścia Koczownik może nawet natrafić na ciepłą wodę... Będąc w zasięgu cywilizacji i czując palącą potrzebę kąpieli Koczownik rozgląda się za basenem. Tu woda w prysznicu jest zawsze ciepła, ale żeby skorzystać z jej dobrodziejstw Koczownik musi uszczuplić ( choć z nieskrywaną niechęcią ) swoje zasoby finansowe. Jednak dla ciepłego prysznica nawet Koczownik łamie czasem swe zasady. W wytropieniu zbawiennego prysznica i darmowych miejsc noclegowych, Koczownikowi przychodzi z pomocą nowoczesna technologia. Koczownik dobrze poinformowany za wczasu zdobywa odpowiednią aplikację, która wraz z niezawodnym zmysłem tropienia, zapewnia Koczownikowi spokojny sen. Praktyczny Przewodnik Koczownika: Spanie: Najlepiej i najtaniej we własnym kamperku:) W Australii i Nowej Zelandii sporo jest darmowych miejsc gdzie można spać w samochodzie. W ich wyszukiwaniu w Australii bardzo pomagają aplikacja Wikicamps i atlas Camps. Nowa Zelandia ma podobno swoją aplikację, ale jej nie używaliśmy. Na Nowej Zelandii obowiązuje podział kamperów na "self contained" i te gorsze. "Self contained" są teoretycznie samowystarczalne, mają kuchnię i toaletę. Sporo darmowych miejsc jest dostępnych tylko dla takich właśnie pojazdów. Jeśli nie uda się bezpłatnie, na Nowej Zelandii pozostaje opcja tanich kempingów zarządzanych przez Auckland Council Regional Parks (przy kilkunastu rezerwatach na górze północnej wyspy) i w całym kraju DOC ( Department of Conservation). W zależności od standardu kempingi DOC kosztują 6 nzd (za najbardziej podstawowe, tylko z toaletą), 10 nzd (tzw scenic, często niewiele lepsze) do 15 dolarów za najbardziej wypasione servised campsites. Co ciekawe na większości kempingów wyposażonych w kuchnię nie znajdziemy naczyń. Zarówno garnki jak i talerze trzeba mieć swoje albo wynająć (na bardziej wypasionych kempingach). W Australii jedyne tanie lub darmowe kempingi znajdują się w obrębie parków narodowych. W okresie świąteczno-wakacyjnym i w trakcie długich weekendów wiekszość z nich musi być rezerwowana z wyprzedzeniem. Jeśli mamy długą przerwę między lotami zawsze można przespać się na lotnisku. Na lotnisku w Auckland czuliśmy się jak Tom Hanks w filmie Terminal. W ciągu dwóch miesięcy byliśmy na nim pięć razy, z czego cztery z nocowaniem. Z każdym kolejnym razem czuliśmy się bardziej u siebie. Dotarło to do nas gdy z kosmetyczką pod pachą, w klapeczkach i z ręcznikiem na głowie przedzieraliśmy się przez terminal przylotów, torując sobie drogę wśród rozgadanej koreańskiej wycieczki, kilku rodzin wyczekujących na swoich bliskich i gromady podróżnych przepychających się do wyjścia z wielkimi tobołami. Jeszcze trochę i złapiemy się na paradowaniu przez środek lotniska w piżamach i rannych pantoflach, pomyśleliśmy i poczłapaliśmy do swojego zacisznego korytarza aby rozłożyć karimatki i śpiwory pod działem HR (jakoś tak z sentymentu Doroty). Zakupy: Na Nowej Zelandii jedzenie najtaniej kupować na promocjach w sieciach Countdown i New World. Sprzęt biwakowy i wyposażenie "domu" kupimy w Warehouse. W Australii stosunkowo tanie zakupy spożywcze zrobimy w Woolworth, Coles, czasami w Aldi. W Australii znajdziemy też (zazwyczaj obok Coles) rewelacyjne Reject Shop, gdzie mnóstwo rzeczy kupimy po bardzo okazyjnych cenach. Można tu śmiało wyposażyć kamperwana w naczynia, kontenerki do przechowywania, pościel, elementy wyposażenia auta (np kable, kanistry), podstawowe produkty spożywcze, kosmetyki i wiele innych przydatnych gadżetów. Dosyć powszechne są też sklepiki "wszystko za 2 dolary" i secondhandy, w których w przeciwieństwie do polskich, znajdziemy znacznie więcej niż tylko ubrania. W Bunnings, odpowiedniku naszej Castoramy, najszybciej kupimy krzesełka turystyczne, stoliki, kontenerki czy kuchenkę turystyczną. W obu krajach dużo zaoszczędzić można na wodzie. W większości miejsc pitna jest woda z kranu, a w parkach i w specjalnych miejscach piknikowych znajdziemy poidełka i kraniki do zatankowania butelek. Mycie: Jeśli mieszkamy w aucie, mycie stanowi pewne wyzwanie. Najprościej i najtaniej w rzekach, jeziorach i w morzu (używając oczywiście biodegradowalnych kosmetków). Jest to rozwiązanie dla twardzieli ( szczególnie na NZ) bo woda do ciepłych nie należy. Na wielodniowych szlakach o prysznicach można zapomnieć, a często kąpiel w rzekach czy jeziorach jest również zakazana. Gdy brak publicznego prysznica, pozostają działania partyzanckie w postaci umywalki i mokrych chusteczek. W Australii na wybrzeżu pełno jest darmowych pryszniców, czasami nawet z ciepłą wodą, choć w gorący australijski dzień ta zimna wydaje się bardziej właściwa 🙂 Darmowe prysznice można też znaleźć w stacjach obsługowych dla ciężarówek (service stations) i niektórych lotniskach, jeśli mijamy jakieś w pobliżu. Jeśli nie ma możliwości skorzystania z opcji darmowej, najlepiej udać się na basen. Tam zazwyczaj za kilka dolarów można bez przeszkód skorzystać z ciepłego prysznica Transport: W Nowej Zelandii i Australii najtaniej i najbardziej praktycznie jest podróżować autem. Autobusy są drogie i nie wszędzie nimi dojedziemy. Transport kolejowy praktycznie nie istnieje, a jak już to są to zazwyczaj drogie pociągi turystyczne. Wyjątkiem w Australii są okolice wielkich miast i kolej podmiejską, która jest stosunkowo tania i pozwala na sprawne poruszanie sie po aglomeracji. Między większymi miastami może się opłacać wykupić wcześniej przeloty. Na Nowej Zelandii, między wyspą północną i południową, często jest to tańsze od opłaty za prom na samochód i kierowcę (chyba, że korzystamy z relocation deal, gdzie czasem płaci za to wypożyczalnia). Jeśli w jednym lub drugim kraju macie przynajmniej dwa miesiące czasu, najczęściej opłaca się kupić auto (zwłaszcza jeśli podróżujecie w sezonie wakacyjnym/świątecznym, co wiąże się z ogromnym wzrostem cen w wypożyczalniach). Z drugiej strony, zakup i późniejsza sprzedaż auta wymagają trochę czasu (poszukiwania, rejestracja, ubezpieczenie), a ponieważ na roadtrip kupuje się raczej egzemplarze drugiej świeżości ( czasem trzeciej 🙂 ) z setkami tysięcy kilometrów na liczniku, wskazana jest znajomość mechaniki samochodowej. W naszym przypadku Łukasz niczym MacGyver, jedynie z użyciem scyzoryka, taśmy i odrobiny wyobraźni wielokrotnie podreperowywał nasz australijki domek na kołach. Nie obyło się też bez wizyty w warsztacie i wymiany pompy wodnej. Mimo wszystko zakup auta to zazwyczaj najtańsza opcja, trzeba tylko wybrać mało awaryjny egzemplarz. Internet: Kawiarenki internetowe nie cieszą się popularnością w tym zakątku globu. Na Nowej Zelandii w ogóle czasem trudno o internet. Najszybciej wifi znajdziemy w kawiarniach, ale na Nowej Zelandii często nie wystarczy kupić kawy. Internet sprzedawany jest osobno (ok 5 nzd za dzień). Do niedawna można było korzystać z różowych budek telefonicznych Spark z bezpłatnym wifi, ale firma chyba wycofuje się z tej idei, a przynajmniej pod koniec naszej podróży po NZ opcja ta przestała działać w niektórych miejscach. Najpewniejszym miejscem z dostępem do internetu są I-site, informacje turystyczne, znajdujące się w prawie każdym miasteczku lub biblioteki. Sklepy Warehouse mają również darmowe wifi dla swoich klientów. W Australii w informacji też czasami mają wifi, ale tu najpewniejszym strzałem będą miejskie biblioteki. Są super nowoczesne i znajdziecie je bez problemu w każdym większym miasteczku. Poza tym wifi dostępne jest jak w Europie w większości knajpek (potrzebne hasło) i często w bezpłatnych hotspotach. Trasy dojazdu z Nowa Zelandia zwiń Zapraszamy na gościnny wpis Agnieszki Marek, naszej przyjaciółki, która wraz z mężem od 3 lat mieszka w Nowej Zelandii i wychowuje dwójkę wspaniałych Słodziaków 🙂 Wiele Polaków chce przeprowadzić się do Nowej Zelandii ze swoimi pociechami. Sen z powiek spędza im jednak to, jak dzieciaki zaaklimatyzują się w nowym otoczeniu. Nowa Zelandia to kraj bardzo przyjazny rodzinie. W Auckland jest wiele przepięknie położonych placów zabaw, zajęć dla dzieci oraz dobrze zaplanowanych atrakcji na świeżym powietrzu. Szkoły w Nowej Zelandii podlegają rejonizacji i jak zapewne wszędzie są lepsze i gorsze. Wynajem mieszkania w okolicach dobrej szkoły jest trudniejszy i oczywiście bardziej kosztowny. Nowozelandzki system edukacji podzielony jest na trzy poziomy : early childhood education – dzieci w wieku przedszkolnym od 0- 5 lat primary and secondary education – dzieci w wieku szkolnym od 5 do 19 lat further education – wykształcenie wyższe i zawodowe, powyżej 19 roku życia Dzieci mogą zacząć szkołę podstawową w wieku pomiędzy 5-6 lat (muszą zostać zapisane do szkoły przed 6-tymi urodzinami). Publiczny system obejmuje 13 lat edukacji. Pierwsza klasa szkoły podstawowej to Year 1. Podstawówka to klasy od 1 do 8 (full primary school), z czego 1-6 to tzw. contributing primary school a 7-8 to tzw. intermediate school. Warto zwrócić na to uwagę bo nie wszystkie szkoły podstawowe prowadzą pełny cykl edukacyjny. Po skończeniu szkoły podstawowej dziecko zaczyna naukę w secondary school (nazywane również ‘college’ lub ‘high school’) Inne rodzaje secondary school znajdziecie tutaj. Dni wolne Zajęcia szkolne odbywają się w godzinach pomiędzy 9:00 rano a 3 3:30 po południu. Rok szkolny rozpoczyna się w styczniu i podzielony jest na cztery okresy tzw. terms pomiędzy, którymi dzieci mają dwa tygodnie przerwy (school holidays). Rok szkolny kończy sześciotygodniowa przerwa wakacyjna. Tegoroczny plan wakacji szkolnych dostępny tutaj. Kiedy zapisać dziecko do szkoły? Dzieci mogą rozpocząć przygodę ze szkoła dzień po swoich piątych urodzinach. Nowi uczniowie nazywani są new entrants. Każda szkoła posiada inne warunki zapisu, dlatego warto kontaktować się bezpośrednio w wybraną placówką. Może być konieczne przedstawienie wizy uprawniającej dziecko do nauki w NZ. Szkoły posiadają różny system przyjmowania nowych uczniów w grupach zwany cohort entry, dlatego należy sprawdzić, którego rozkładu używa dana szkoła. Aktualny opis cohort entry dostępny jest tutaj. Jeśli dziecko pobierało już naukę w innym kraju może zostać zapisane do szkoły z pominięciem cohort entry i rozpocząć naukę niemal natychmiast. Early childhood education – przedszkola i inne placówki Opieka przedszkolna w Nowej Zelandii jest płatna. Dopiero dzieci, które ukończyły 3 lata uprawnione są do otrzymywania państwowego dofinansowania na 20 godzin tygodniowo. Większość przedszkoli wymaga przedstawienia karty szczepień i niektóre przedszkola mogą odmówić zapisu dziecka jeśli nie posiada ono pełnej gamy szczepień odpowiedniej do jego wieku. Dzieci spędzają bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu, skaczą w kałużach, bawią się wodą i piasku, prowadzą ogródki przedszkolne, gotują a nawet bawią się ze zwierzętami. Typowe są wycieczki do szkoły lub wizyty gości np. policjanta, lekarza czy strażaka. Podsumowując, dzieci w tutejszych przedszkolach bawią się na całego! Istnieje wiele rodzajów placówek dla dzieci w wieku przedszkolnym takich jak : Community Kindergarden, Early Learning Centres, Preschools, Childcares, Daycare Centres. Różnią się one systemem zarządzania, godzinami otwarcia, systemem edukacji. Niektóre z nich zamykane są na okres school holidays. Większość placówek oferuje domowe posiłki dla dzieci – nie jest to jednak obligatoryjne. Ponieważ każde przedszkole posiada inną ofertę trudno jest określić również zakres cenowy. Oto przykładowe ceny: Community Kindergarden ( organizacja „not for profit”) 2-3 latki 3h sesja ranna to około 7 dolarów. Early Learning Centre – 2-3 latki 3h sesja ranna około 40 dolarów ( przy rezerwacji min 4 dni tygodniowo) Popularne w Nowej Zelandii są również przedszkola domowe. Tego typu rodzinne biznesy też podlegają certyfikacji i kontrolom bezpieczeństwa. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat edukacji dzieci w wieku przedszkolnym zaglądnij tutaj. A tutaj znajdziesz przydatną wyszukiwarkę placówek. Primery and secondary education W Nowej Zelandii są trzy typy szkół: state schools, state integrated schools oraz private schools. State schools lub inaczej public schools (właścicielem i sponsorem jest państwo) to najpopularniejsza opcja. Tutaj państwo pokrywa większość kosztów. Rodzice jednak muszą płacić za mundurki szkolne, pomoce naukowe, opłaty egzaminacyjne, dodatkowe koszty zajęć, itp. Twoje dziecko może podjąć naukę jeśli jest rezydentem/obywatelem lub ma wizę studencką bazującą na tymczasowej wizie pracowniczej rodzica. Jeśli twoje dziecko ma inną sytuację koniecznie sprawdź czy potrzebuje wizy. Dzieci, które nie są uprawnione do zapisu do szkoły jako domestic students mogą być zapisane na warunkach dla international students. State integrated schools (działające na indywidualnych warunkach) to druga z możliwych opcji. Do tego typu szkół należą szkoły katolickie, steiner i montessori oraz inne. Edukacja w tych szkołach jest częściowo pokrywana przez państwo. Pobierają one opłatę attendance dues zazwyczaj około 1500 dolarów rocznie. Private schools (szkoły płatne semestralnie). Szkoły dla chłopców lub dziewcząt, rzadziej koedukacyjne. Często są to szkoły z internatem. Opłacane przez rodziców bez dofinansowania ze strony państwa. Koszt roczny to około 20 000 dolarów. Tutaj znajdziecie dostępne opcje dofinansowań do edukacji. Mimo iż dzieci rozpoczynają naukę w szkole podstawowej już w wieku 5 lat, nie ma się czego bać. Nauka w tutejszej szkole jest zupełnie inna niż w szkołach europejskich. Dzieci uczą się bardziej przez zabawę. Każda klasa posiada kącik z zabawkami, a obok szkół są przepiękne place zabaw. Przedszkolaki w grupie 4 latków odbywają cotygodniowe zapoznawcze wycieczki do szkoły, aby zaznajomić maluchy z klasami, terenem, pracownikami szkoły i nauczycielami. Więcej informacji na temat nauki w szkole podstawowej znajdziecie tutaj.

jak przeprowadzić się do nowej zelandii